<w galerii
Archiwalne

Save as. Jarosław Potoczny

kurator: Łukasz Kropiowski
wystawa: 26.01- 4.03.2023

Dokumentacja fotograficzna wystawy, fot. Małgorzata Kujda:


Sprowadziliśmy całe ludzkie życie do czegoś w rodzaju gry komputerowej, która polega na pokonywaniu labiryntów nowych biurokracji.
David Graeber

Człowiek nie tyle cierpi dziś przez ubóstwo, ile z tego powodu, iż stał się trybem w ogromnej maszynie, automatem, i jego życie jest puste i bezsensowne.
Erich Fromm

W eseju Reguły dla ludzkiego zwierzyńca[1] Peter Sloterdijk nakreślił wizję społeczeństwa jako skrzyżowania ogrodu zoologicznego z tematycznym parkiem rozrywki. Dowodził, że człowiek, gdziekolwiek się pojawia, nieuchronnie wywołuje wokół „efekt parku”. Parki miejskie, narodowe, kantonalne, krajobrazowe czy ekologiczne są świadectwem nieprzejednanej ludzkiej skłonności do regulowania, podporządkowywania i normalizowania otoczenia wraz z wszelkimi jego mieszkańcami. Ludzkość jawi się Sloterdijkowi w postaci siły „hodującej” a wspólnotę ludzką przedstawia nierówno podzieloną na „hodowców” wypełniających swoje „poskramiająco-tresująco-wychowawcze” zadania oraz resztę – poddającą się, często nieświadomie, procesom formującym.

Prace Jarosława Potocznego, zwłaszcza najnowsze instalacje, przejawiają szczególnego rodzaju pokrewieństwo ze Sloterdijkowym wyobrażeniem społeczeństwa jako pola integrowanego przez „zoo-polityczny” aparat nacisku. Artysta w swojej twórczości często odwołuje się do artefaktów znanych z historii kultury oraz wykorzystuje tkwiące głęboko w świadomości – wydawać by się mogło, że wręcz wyeksploatowane – symbole. Te kulturowe odniesienia ulegają w jego sztuce osobliwej degradacji – emblematy religijne przeobrażają się w oświetlenie biurowe i kolorowe diody, helleńskie malarstwo wazowe w naklejkę na przemysłowej beczce, godło narodowe w wyroby masarskie, słynne arcydzieła w sztuczne futra i stemple. Obecną wystawę tworzy z plastiku, ledowych świetlówek, wykładziny, silikonu, kabli, neonów i folii samoprzylepnej, a więc materiałów znanych z biurowców, urzędów, banków, siłowni czy galerii handlowych, czyli głównych ambasadorów późnokapitalistycznego „społeczeństwa sukcesu” (do którego wrócimy w dalszej części tekstu). Dominującą w przestrzeni wystawy figurę „klasycznego” labiryntu kreteńskiego wyznaczoną przez system elektrycznego pastucha wpisać można – używając sformułowania Sloterdijka – w „pastoralny folklor Europejczyków”. Staje się ona sarkastyczną metaforą życia społecznego widzianego jako system „chowu” oparty na praktykach ograniczania i formatowania obywatela.


Film towarzyszący wystawie zrealizowany przez Michała Stenzla:

Przemocy publicznej regulacji  doświadczamy właściwie od najmłodszych lat. Jak dowodzi w swoich książkach Mikołaj Marcela, rozpowszechnione metody wychowawcze obecne w przedszkolach i szkołach mają swe źródło w behawiorystycznych badaniach zwierząt (z reguły przetrzymywanych w klatkach), które leżą u podstaw przekonania, że „zmiany w zachowaniu ludzi są możliwe do zaplanowania, wywołania i utrwalenia dzięki konsekwentnemu oddziaływaniu na nich odpowiednio zaprojektowaną sekwencją wzmacniających bodźców”[2]. Placówki edukacyjne, obok nauczania opartego w dużej mierze na posłusznym „stosowaniu wzorów i schematów, postępowaniu zgodnym z określonymi regułami oraz myśleniu w konkretnym kluczu odpowiedzi”, wdrażają również do narzuconego trybu pracy: pokornego wysiadywania za biurkiem[3].  Jesteśmy w ten sposób przyuczani, by stać się „produktywną” częścią współczesnego społeczeństwa, które Byung-Chul Han określa jako „społeczeństwo sukcesu”. Koreański filozof zwraca uwagę, że foucaultowskie dyscyplinowanie i karanie zastąpił obecnie etos dokonań, samorealizacji oraz wydajności. Jako menadżerowie samych siebie, aby móc skuteczniej ze sobą konkurować, optymalizujemy się na śmierć. Stajemy się własnym „projektem”: „przemiana w projekt nie prowadzi jednak do zniknięcia przymusów. Na miejsce przymusu zewnętrznego wkracza przymus wewnętrzny, który nosi znamiona wolności. Ten proces wiąże się ściśle z kapitalistycznym stosunkiem produkcji. Na pewnym poziomie wytwarzania wyzysk samego siebie staje się o wiele wydajniejszy, o wiele bardziej produktywny niż wyzysk kogoś innego, ponieważ towarzyszy mu uczucie wolności”[4].  

Jarosław Potoczny, Save as JPEG, projekt pracy 2023

Życie społeczne jest coraz bardziej zdominowane przez dyktat rynku a władza rozpływa się w neoliberalnym systemie operującym za pośrednictwem praw (i pod sztandarami egalitaryzmu oraz tolerancji), które – przybierając postać różnorodnych swobód – tworzą obecny praktycznie na każdym poziomie życia instrument kontroli. Zwięźle ujmuje ten stan rzeczy Saul Newman: „jesteśmy wtłaczani w aparaty, które próbują przechwycić każdy aspekt naszej egzystencji i pragnienia – za pomocą konsumpcji, komunikacji, spektaklu, hiper-widzialności, idiotycznych rozrywek, niekończącej się i pozbawionej sensu pracy, długu i ciągłej niepewności – wytwarzając bezgraniczną zależność. […] Zapewnia się przestrzenie dla indywidualnych różnic i gustów, ale tylko poprzez ich utowarowienie, co prowadzi do niespotykanego wcześniej konformizmu. Reżim nie przejmuje się już tym, co myślimy – mamy zapewnioną wszak wolność myśli – tak długo, jak jesteśmy mu posłuszni w naszych codziennych praktykach, zachowaniach i rytuałach”[5]. Poddajemy się wszechobecnym środkom bezpieczeństwa a foucaultowski panoptyzm odradza się w znacznie potężniejszej i wydajniejszej cyfrowej postaci panoptikum aperspektywicznego – nieposiadającego już żadnego centrum, natomiast współtworzonego, jako sieć, przez wszystkich i poddającego inwigilacji z każdej strony[6]. Oczywiście w cyfrowym panoptikum „obnażamy się” również w poczuciu wolności.

Jarosław Potoczny, Jeszcze myślimy, zapis akcji, 2023

Wystawa Save as jest cierpkim odbiciem powyższych refleksji. Tworzy mało optymistyczny obraz uwikłania w zakamuflowany system ograniczeń kształtujący nasze życie poprzez mechanizmy wychowawcze, prawno-polityczne, ekonomiczne i kulturowe. Tu nie ma alternatywy, jest tylko droga wyznaczona przez pochłaniający galerię labirynt, po której – w imię naszego bezpieczeństwa (a także dobra i wolności) – życzliwie prowadzi elektryczny pastuch. Labirynt zdaje się utożsamiać puste zawiłości wszelkiej biurokracji urabiającej ciała i umysły środkami administracyjnymi. Jak twierdzi David Graeber: „labirynt podobnie jak urzędowy formularz nie znaczy nic poza sobą ̨ samym”[7]. Krzyż z instalacji Save as JPEG nie zapowiada tu zbawienia, oznacza raczej usilne próby formatowania jednostki. Staje się symbolem zastępowania relacji wspólnotowej zhierarchizowaną strukturą instytucji. Ewangelią ideologii jest normalizacja ustalająca dogmaty, rozdająca role autorytetów oraz dystrybuująca rangi. Obrazy przedstawiające inżynieryjny schemat programatora lotu V2 – pierwszego w historii rakietowego pocisku balistycznego – i charakterystyczną sylwetkę kiwona – pompy używanej przy wydobyciu ropy naftowej – to ironicznie ekskluzywne obiekty, których sztuczne futra i neony ukazują narzędzia eksploatacji ludzkiego życia oraz zasobów środowiska naturalnego, opowiadając dalszą historię społecznych dyssymetrii, rozdzielania władzy i majątku, a co za tym idzie – procesu poskramiania, grodzenia i zawłaszczania.

Wydaje się, że niemożliwe jest opuszczenie Sloterdijkowego „ludzkiego zwierzyńca” – społecznego parku, którego reguły określają porządek świata, powodując, że panujące formy ekonomicznej i politycznej władzy jawią się jako najlepsze czy nawet konieczne – w końcu jesteśmy zarządzani w imię naszej wolności. Na przekór tym niewesołym rozważaniom pojawia się jednak Logika – instalacja będąca być może swego rodzaju eskapistycznym fikołkiem a równocześnie figą pokazaną panującym kliszom. Wbrew tytułowi napowietrzna hulajnoga zachęca do odrzucenia opatrzonych certyfikatem „logiki” schematów – jedyne sensowne działanie, w sytuacji uwikłania w dominujący i pretendujący do miana uniwersalności dyskurs, to zdystansowanie się od niego i praktykowanie obojętności wobec jego zasad. Odmowa uczestnictwa w grze, której reguł nie ustalaliśmy, i próba odnalezienia nowej perspektywy poprzez uwolnienie wyobraźni jest być może jedynym sposobem wypracowania „nowej wolności”, której jedną z postaci może być – znów za Sloterdijkiem – „ekstatyczna nieprzydatność do niczego”[8].


[1] P. Sloterdijk, Reguły dla ludzkiego zwierzyńca. Odpowiedź na Heideggera list o humanizmie, przeł. Arkadiusz Żychliński, [w:] Przegląd Kulturoznawczy, nr 1(4), 2008, s. 40–62.
[2] M. Marcela, Patoposłuszeństwo. Jak szkoła, rodzina i państwo uczą nas bezradności i co z tym zrobić?, Kraków 2022, s. 17.
[3] Ibid., s. 48 i 303.
[4] B.-Ch. Han, Społeczeństwo zmęczenia i inne eseje, przeł. Rafał Pokrywka i Michał Sutowski, Warszawa 2022, s. 73.
[5] S. Newman, Postanarchizm, przeł. Sebastian Słowiński, Warszawa 2022, s. 36-37.
[6] Por. B.-Ch. Han, op. cit., s. 144-145.
[7] D. Graeber, Utopia regulaminów. O technologii, tępocie i ukrytych rozkoszach biurokracji, przeł. Marek Jedliński, Warszawa 2016, s. 38.
[8] P. Sloterdijk, Stres a wolność, przeł. Bogdan Baran, Warszawa 2018, s. 33-34.


Jarosław Potoczny (ur. 1962) – jest absolwentem wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych (dyplom w pracowni prof. Konrada Jarodzkiego). Zajmuje się głównie malarstwem, obiektem i instalacją. Posługuje się własnym, unikatowym językiem formalnym czerpiąc materiały z otaczającej „cywilizacji technicznej” – używa elementów elektrycznych, kabli, tworzyw sztucznych, neonów, fragmentów instalacji samochodowej. Interesuje go współczesna  technologia, popkultura i mechanizmy socjopolityczne. Mieszka i pracuje we Wrocławiu.

fot. Dzięki uprzejmości Autora


Przewodnik po wystawie


Dokumentacja fotograficzna wernisażu, fot. Małgorzata Kujda:


organizator wystawy: 66P Subiektywna Instytucja Kultury
produkcja: zespół 66P