Mechaniczna Szarańcza.
Wojtek Ulrich
współpraca: Freddy Abadia, Alina Berdnyk, Tina Braharnyk, Ernesto Cárdenas, Aliaksandr Danilkin, Alena Leo, Iuliia Litsevych, Sashko Ostapchuk, Vanessa Ruggiero
kurator: Piotr Lisowski
czas trwania wystawy: 5.12.2024–1.03.2025
Czy pomnik jako forma z natury upamiętniająca może mówić o przyszłości? Czy można zdekonstruować monument i wykorzystać jego kapitał symboliczny, tak aby stał się użyteczny dla budowania wspólnoty złożonej z odmiennych głosów oraz doświadczeń? Marta Romankiv w działaniu Pomniki będą mówiły naszymi głosami zainicjowała proces budowy prototypu narzędzia umożliwiającego wypowiadanie się grupom, które zazwyczaj stanowią niesłyszalną, często marginalizowaną, mniejszość. Strategia artystki zakłada zaaranżowanie sytuacji pozwalającej na wybrzmienie ich głosów.
Projekt sytuuje się na granicy sztuki i aktywizmu, przyjmując charakter partycypacyjny oraz kontekstualny. Punktem wyjścia pozostaje tutaj pomnik hrabiego Aleksandra Fredry, znajdujący się na wrocławskim Rynku Starego Miasta. Powstały prototyp – obiekt – przeznaczony jest do umieszczenia na tej rzeźbiarskiej figurze, choć jednocześnie może pełnić rolę uniwersalnej konstrukcji do wygłaszania potrzeb i postulatów różnych grup społecznych.
Mechaniczna Szarańcza
Wchodząc do „tego” świata, może na wszelki wypadek, należy wsadzić w kieszeń różowe okulary i foliowy worek. Jeżeli czekamy na coś ekscytującego, co zapiera dech w piersiach to raczej będzie to odruch zaskoczenia. Czy pozytywnego? Cóż wszystko zależy od widza.

Wartości, do których przywykliśmy nie mają znaczenia. Stawką działania nie jest „utrzymanie przy życiu” przemysłu kulturalnego i dostarczenie nowej, wysublimowanej rozrywki. Nie ma tu licytacji na swoje prawdy i przemyślenia. Pole działań konceptualnych jest najważniejsze, ale na własnych zasadach. Pokazywany nam świat, który można poczuć tylko wtedy, gdy jesteśmy na tyle odważni by z ognia zdarzeń wyjąć gołymi rękami wszystko, co niepalne, ale jeszcze gorące.
A jeśli jesteśmy, rozmowa będzie prowadzona tak, by siebie zobaczyć w innym wymiarze. Może nam się wydawać, że wiemy co to okrucieństwo, cywilizacja przyszłości, że znamy naturę człowieka i jej cudowne przemiany. Po „wejściu” do komnaty być może ktoś z nas czuje niepokój i strach, że wszystko w co wierzymy, co w nas najlepsze, to mit, który sami wytworzyliśmy dla lepszego samopoczucia. Ale też ktoś może poczuć spokój i stabilizację z powodu niezmienności człowieczej naiwności.

Prace są „wilgotne i chropowate” zdarzenia mogą się wydawać znane. Nie mogą być inne, bo prowadząc nas przez piwnicę cywilizacji ujrzymy, jak łatwo zatoczyć koło historii. Czy tworząc doskonałą kopię sytuacji i stawiając ją w odpowiednim miejscu powracamy do oryginału? Czy może już staliśmy się nim, tylko w innym wymiarze? Kopia krzesła, na którym powieszono Rudolfa Hoessa to tylko jeden z przykładów, który prowokuje do przetasowania swoich wartości. Wystawa może wydawać się niezwykła, chociaż nie pokazuje nic niezwykłego. Niektórzy wyjdą z niesmakiem, ale tylko Ci, których umysły zaćmione komercją, pędem do „lekkości bytu” nie zrozumieją, że wszystko co się wydarza, nie wydarza się bez wpływu na nasze życie. Problemy estetyczne są poza sferą działań. Nie obchodzą autora. Może na koniec wykąpmy się w wannie, w tej samej wannie, w której setki litrów DNA spłynęło do ścieków z niewyobrażalnym bólem ofiar. Zróbmy to, jeśli po przejściu wystawy, nie zostaniemy zaproszeni do dialogu z autorem.
Wojtek Ulrich (ur. 1963) studiował na Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu i Akademii Sztuki w Dusseldorfie. Na początku lat dziewięćdziesiątych przeniósł się do Stanów Zjednoczonych. Jego multimedialne instalacje z udziałem dużych, metalowych rzeźb, fotografii i wideo były pokazywane w galeriach w Europie, Toronto, Chicago, Nowym Jorku. Podwójne wykształcenie i fakt długoterminowego funkcjonowania na innym kontynencie wpłynęły na jego artystyczny warsztat i sposób postrzegania rzeczywistości. W swojej twórczości posługuje się najnowszymi technologiami, jest też autorem filmów i instalacji.
Zespół 66P i osoby współpracujące
organizacja, produkcja i realizacja: Renata Jarodzka, Rafał Jarodzki, Piotr Lisowski, Mirek Łuckoś, Anna Krukowska, Mirek Chudy, Łukasz Bałaciński, Danuta Krzywicka, Teresa Hajłasz-Golonka, Bartosz Gierczak, Michał Czapliński, Patrycja Ucieklak
montaż: Łukasz Bałaciński, Michał Micach
promocja: Fest Promo
identyfikacja graficzna: Kinga Gralak
tłumaczenia: Iuliia Lytsevych, Karol Waniek
patroni medialni: MINT, SZUM
